Joanna Włodarczyk

Joanna Włodarczyk

Radca prawny, absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, wpisana na listę Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie.

Specjalizuje się w prawie cywilnym i rodzinnym, ze szczególnym uwzględnieniem spraw odszkodowawczych i rozwodów.

5 najczęstszych błędów na sali sądowej

Dziś wpis o pięciu najczęstszych błędach popełnianych na sali rozpraw.

Nie będą to jednak błędy proceduralne ani też błędy z zakresu sądowego savoir vivre’u (o tym pisałam m.in. tutaj) – ale błędy dotyczące naszego nastawienia i stylu działania w trakcie trwania procesu.

Co zatem może utrudnić Państwu proces, a czasem też sprawić, że pójdzie on inaczej niż zakładaliśmy?

Nastawienie ma znaczenie

Czasem zdarza się, że klienci – choć prezentują określone stanowisko – nie do końca wierzą w swoją wygraną, uważają, że mają małe szanse i są na z góry straconej pozycji.

Czy takie nastawienie ma jakieś plusy?

Zdecydowanie nie.

Oczywiście – nie chodzi o to, aby być bezkrytycznie przekonanym, że  n a  p e w n o się wygra, bowiem proces to zawsze ryzyko i trzeba się z tym liczyć.

Miło też, kiedy postępowanie kończy się korzystną dla obu stron ugodą, ale nie zdarza się to znów aż tak często.

Skoro zatem proces to z założenia spór, to…. wierzmy, że mamy szanse go wygrać!

Zaraz, czy to jest blog z psychologii?

I czy sama wiara bądź jej brak o czymś przesądza w procesie?

Oczywiście nie – to odpowiedź na obydwa pytania;)

Ale – przekonanie o słuszności swoich racji na pewno pomaga i przekłada się na pewną determinację i siłę przekonywania, które w procesie bywają naprawdę bardzo przydatne.

Nic pewnego

Kolejny błąd jest w pewnym sensie odwrotnością poprzedniego, a jest nią – nadmierna pewność.

Pewność wyniku, przywiązanie do określonych scenariuszy, lekceważenie przeciwnika – ten błąd może również okazać się bardzo kosztowny i trzeba go bezwzględnie unikać.

Naturalnie, ważne jest, by być pewnym swojej argumentacji, ale trzeba też zachować czujność, nigdy bowiem nie wiemy, czym może nas zaskoczyć druga strona.

Niedocenianie przeciwnika to częsty błąd, który może nas wiele kosztować.

Nieoczekiwane „zwroty akcji”, zaskoczenia na sali rozpraw, nowe dowody – nawet jeśli w danym momencie wydaje nam się, że sprawa „idzie po naszej myśli”, w każdej chwili może się to zmienić i musimy wtedy adekwatnie i odpowiednio szybko zareagować.

Warto być przygotowanym na różne scenariusze, gdyż proces z natury jest dynamiczny i nie musi wcale przebiegać według naszych założeń.

Po pierwsze – przygotowanie

Tak na etapie przesądowym, jak i już w trakcie sprawy – podstawą sukcesu jest zawsze solidne przygotowanie.

Dotyczy to różnych aspektów – począwszy od gromadzenia dowodów, a skończywszy na samej rozprawie.

Trzeba pamiętać, że im lepiej przygotujemy się do sprawy, im rzetelniej udokumentujemy nasze stanowisko, tym większe są szanse, że przekonamy do niego Sąd.

Warto też sumiennie przygotować się do rozprawy, zwłaszcza gdy mamy być na niej przesłuchiwani. Pamięć bywa zawodna, szczególnie gdy dotyczy spraw i zdarzeń, które miały miejsce dłuższy czas temu. Miejmy to na uwadze, przygotowując się do rozprawy, zróbmy notatki, powtórzmy sobie wcześniej najważniejsze kwestie. Z notatek takich nie będziemy wprawdzie mogli korzystać podczas samego przesłuchania, ale z pewnością pomogą nam one przygotować się do sprawy.

A co z improwizacją?

Cóż, żeby dobrze improwizować, trzeba być dobrze przygotowanym:)

Poświęćmy więc trochę czasu przed rozprawą na uporządkowanie sobie tego, co chcemy powiedzieć – mniej nas wtedy zaskoczy na sali i będziemy czuć się pewnie.

Emocje na bok

Każdy proces, choćbyśmy byli najlepiej przygotowani, to zawsze nerwy i emocje.

To zrozumiałe, ale pamiętajmy, że emocje na sali rozpraw to na ogół zły doradca.

Nie mówię przy tym o emocjach, jakie towarzyszą czasem zeznaniom – te niekiedy trudno powstrzymać i trudno też temu się dziwić.

Nie składajmy jednak w emocjach żadnych deklaracji czy oświadczeń, powstrzymajmy się od istotnych decyzji, które mogą wpłynąć na dalszy tok procesu, a w konsekwencji też wyrok i nasze późniejsze życie.

Pamiętajmy również, że np. wyrok w sprawie rozwodowej bezpośrednio dotyczy też naszych dzieci – nie działajmy więc pochopnie i rozważmy na spokojnie wszystkie „za” i „przeciw” zanim podejmiemy jakieś działania.

W pojedynkę?

Nie twierdzę, że w każdej sprawie niezbędny jest pełnomocnik – w sprawach mniej skomplikowanych bądź takich, gdzie strony doszły do porozumienia, być może nie będzie on wcale potrzebny.

Niemniej w sprawach trudniejszych nie warto moim zdaniem ryzykować i lepiej zaufać specjaliście w danej dziedzinie. To trochę jak z chorobą – przeziębienie na ogół można wyleczyć samemu, ale z poważniejszym schorzeniem idziemy do lekarza-specjalisty. Pamiętajmy też, że wiedza profesjonalnego pełnomocnika to nie tylko kodeksowa teoria, ale i – przede wszystkim – lata doświadczeń.

Rozważmy więc dobrze, czy samodzielne występowanie przed Sądem będzie dla nas bezpieczne, biorąc pod uwagę charakter sprawy, nasze relacje z drugą stroną oraz to, czy czujemy się na siłach występować samemu.

Kontakt

Kancelaria Radcy Prawnego Joanna Włodarczyk

Al. Dembowskiego 9/76, 30-540 Kraków

kancelaria@jwlodarczyk-radca.pl

NIP: 6792770603

REGON: 121184041

+ 48 604 217 780

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z naszej strony, wyrażają Państwo zgodę na ich zapisywanie w pamięci urządzenia końcowego. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w przeglądarce internetowej.